Rak – plaga czasów współczesnych

Filed in Białaczka | Czerniak | Profilaktyka nowotworów | Rak płuc Leave a comment

W dzisiejszych dziejach za epidemię XX i XXI stulecia uważa się rak. Jest coraz bardziej popularny i powszechny. Spotyka ludzi starszych, jak i coraz częściej także małoletnich czy ludzi młodych.

Rak stał się dolegliwością często smiercionośną. Zdarza się również z niego wyleczyć się obronną ręką. Większość zależy od momentu wykrycia choroby, jej momentu rozwoju, jej charakteru złośliwego lub niezłośliwego i zaczętej bardzo szybko zdrowotnej terapii. Rak często kojarzony jest z długo trwającym i męczącym umieraniem. Ludzie obawiają się tej choroby. Do najpopularniejszych kategorii raka należą między innymi: białaczka, czerniak czy rak płuc.

Nowotwór już po wyleczeniu grozi kolejnym powrotem raka. Konieczne jest się zatem nieustannie kontrolować, zarówno kiedy dobrze się czujemy, ale też jeśli już chorowaliśmy, by w razie czego jak najprędzej wykryć niebezpieczeństwo i mu efektownie przeciwdziałać. W gronie ryzyka znajdują się także ludzie, u których w rodzinie pojawiały się już różnego rodzaju nowotwory już w poprzednich latach.

Zatem jak najchętniej chodźmy na badania profilaktyczne, bo jest łatwiej zapobiegać niż leczyć.

, , , , ,

Rozpoznać czerniaka

Filed in Czerniak Leave a comment

Niedawno dowiedziałam się, że moja bliska znajoma ma czerniaka. Postanowiłam regularnie sprawdzać znamiona. Na co zwracać uwagę?

Irena

Oceniając znamiona, powinniśmy przede wszystkim zwracać uwagę na symetrię, granice, barwę i średnicę. Należy sobie w myśli podzielić znamię na dwie połówki. Czy jedna odpowiada drugiej? Jeśli nie, to powinniśmy być zaniepokojeni. Podobny niepokój powinniśmy odczuwać przy postrzępieniu, pozacinaniu lub rozmyciu granic znamienia, albo kiedy jego barwa nie jest jednolita (zawiera fragmenty czarne, jasno- lub ciemnobrązowe). Kolejnym parametrem jest wielkość. Niepokojące są zmiany powiększające się (szczególnie powyżej 6 mm). Znamiona trzeba oglądać jak najczęściej i zapamiętywać ich wygląd oraz układ. Z każdym„podejrzanym” znamieniem powinniśmy udać się do lekarza (rodzinnego, dermatologa, onkologa). Warto też pamiętać, że rozwojowi czerniaka sprzyja ekspozycja na promieniowanie UV (słoneczne oraz emitowane przez lampy w solariach).

Porady udzielił: Marcin Pustkowski, Żyjmy dłużej, 5/2008.

, , , , , , , , ,

Bunt limfocytów

Filed in Białaczka Leave a comment

Gdy limfocyty i inne komórki naszych linii obronnych zaczynają mnożyć się i gromadzić, stają się przyczyną chorób nowotworowych. Spośród nich najważniejsza jest białaczka oraz chłoniaki.

Powszechnie stosowaną na świecie nazwą białaczki jest leukemia, czyli po grecku „biała krew”. Nazwa pochodzi stąd, że w XIX w. lekarze odkryli dziwną chorobę, gdzie we krwi spotykano olbrzymie ilości białych krwinek.

Białaczka to przede wszystkim choroba krwi i układu krwiotwórczego, który jest jednak blisko „spokrewniony” z układem limfatycznym. Najbliżej tego ostatniego układu jest tzw. białaczka limfatyczna, w której głównym zaburzeniem jest nadmiar dzielących się i zwiększających swoją ilość limfocytów. Białaczka limfatyczna dzieli się na ostrą i przewlekłą. Ta pierwsza spotykana jest przede wszystkim u dzieci (ponad 75% przypadków). Przewlekła białaczka limfatyczna dotyczy głównie osób starszych.

Nie tylko Czarnobyl

Dokładne przyczyny białaczki nie są znane. Wpływ na jej rozwój mają zarówno „złe” geny, jak i „złe” środowisko. Niektóre grupy osób są bardziej niż inne narażone na pojawienie się tej choroby. Znanym faktem jest wzrost liczby zachorowań po narażeniu na promieniowanie (np. po wybuchu bomby w Hiroszimie lub po eksplozji reaktora elektrowni w Czarnobylu). Także niektóre chemikalia zwiększają ryzyko. Takim niebezpiecznym związkiem jest benzen spotykany w benzynie bezołowiowej, dymie tytoniowym i w przemyśle chemicznym. Dowodem na niekorzystny wpływ niektórych genów jest fakt częstszego występowania białaczki u osób z zespołem Downa.

Jak w grypie

Istotą białaczki jest namnażanie się w szpiku białych ciałek krwi (leukocytów), które wypierają ciałka czerwone (przenoszące tlen) i płytki krwi (tworzące skrzep tamujący krwawienie). Głównymi objawami białaczki są : częste infekcje (spadek odporności), skłonność do krwawień, siniaków i wybroczyn (mało płytek krwi) oraz łatwe męczenie się, szybsze bicie serca i duszność (mało czerwonych ciałek, czyli anemia). Poza tym pierwsze objawy białaczki przypominają często grypę; pojawia się gorączka z dreszczami, spadek apetytu i poty (szczególnie w nocy). Jednak w przeciwieństwie do grypy objawy tak szybko nie mijają, zmęczenie i brak apetytu utrzymują się długo. Lekarz może zauważyć powiększone węzły chłonne lub wystającą spod żeber wątrobę albo śledzionę.

Często białaczkę wykrywa się przypadkowo, podczas badania krwi. Do postawienia diagnozy potrzebna jest jednak biopsja szpiku, która polega najczęściej na nakłuciu biodra specjalną grubą igłą. Szpik bada się pod mikroskopem – w białaczce wyraźnie widać komórki nowotworowe.

„Chemią” i promieniami

Leczenie jest dużym wyzwaniem dla lekarzy i obciążeniem dla chorych, jednak białaczka jest chorobą uleczalną; szczególnie w przypadku dzieci, gdzie 5 lat (okres przyjęty za wskaźnik wyleczenia w onkologii) przeżywa blisko 80% z nich. Wykorzystuje się tutaj chemioterapię. Choremu podaje się jeden lub (częściej) kilka leków, zwykle w postaci zastrzyku. Środki te mają za zadanie zabić komórki nowotworowe – niestety przy tym uszkadzają także zdrowe komórki.

Inną formą leczenia jest radioterapia, w której wykorzystuje się promieniowanie. Naświetlać można jedną okolicę ciała lub cały organizm. Jeśli te formy leczenia zawiodą, to pozostaje przeszczep szpiku, wykonywany coraz częściej w formie przeszczepu komórek macierzystych.

Powiększone węzły chłonne

Chłoniaki są innym typem nowotworu, którego już sama nazwa wskazuje na związek z układem chłonnym. Dzielą się na dwie duże grupy: częściej występujące chłoniaki nieziarnicze oraz chłoniaki ziarnicze, czyli ziarnicę złośliwą (zwaną też chorobą Hodgkina).

Podobnie jak w białaczce limfatycznej zmianom nowotworowym ulegają limfocyty (przede wszystkim z linii B). Wędrują one następnie do węzłów chłonnych, które ulegają powiększeniu. Potem choroba może rozprzestrzenić się, w tym m.in. na szpik kostny.

Atakuje po sześćdziesiątce

Chłoniaki nieziarnicze to przede wszystkim choroba ludzi starszych (po 60. roku życia). Inne czynniki ryzyka to: zakażenie (np. zakażenie HIV; infekcja Helicobacter pylori); chemikalia (środki owadobójcze i pestycydy; stwierdzono też związek między używaniem ciemnych farb do włosów przez kilkadziesiąt lat a zwiększonym ryzykiem chłoniaka, wymaga to jednak dalszych badań); a także środki immunosupresyjne (przyjmowane np. po przeszczepach narządów).

Powiększenie węzłów chłonnych w okolicy szyi, pachy lub pachwin (niebolesne małe guzki) skłania do wizyty u lekarza. Pamiętajmy jednak, że za większością przypadków powiększonych węzłów nie musi wcale kryć się nowotwór, tylko np. zakażenie wirusowe. Inne objawy choroby to: gorączka, nocne poty, zmęczenie, spadek wagi i swędzenie skóry.

Nadzieja w przeciwciałach

Podstawowym badaniem wykorzystywanym w postawieniu diagnozy jest biopsja „podejrzanego” węzła chłonnego. Określa ona też stopień złośliwości (niski, pośredni i wysoki). Aby stwierdzić, czy choroba nie rozprzestrzeniła się w organizmie, można wykonać biopsję szpiku, zdjęcie rentgenowskie lub tomografię komputerową różnych okolic ciała.

W leczeniu stosuje się : chemioterapię (chłoniaki o pośrednim i wysokim stopniu złośliwości), radioterapię (głównie chłoniaki o małej złośliwości), przeszczep komórek macierzystych (przy nawrocie choroby). Czasami lekarze nie leczą chorego, tylko go obserwują. Okazuje się bowiem, że w niektórych chłoniakach rosnących bardzo powoli, wczesne rozpoczęcie leczenia nie przynosi korzyści. Duże nadzieje wiąże się z wprowadzonymi ostatnio przeciwciałami monoklonalnymi: rituksymabem i ibritumomabem. Potrzebne są jednak dalsze badania.

Choroba Thomasa Hodgkina

Innym rodzajem chłoniaka jest ziarnica złośliwa, czyli choroba Hodgkina (tak nazywał się lekarz, który ją pierwszy opisał). Choroba występuje u młodszych osób (głównie w wieku 15-34 lat), jak i starszych (po 55. roku życia). Limfocyty typu B przekształcają się tutaj w duże nieprawidłowe komórki Reed-Sternberga. Poza wiekiem głównym czynnikiem ryzyka jest występowanie ziarnicy u osób z bliskiej rodziny (np. u brata lub siostry).

Ziarnica zaczyna się gorączką, zmęczeniem, nocnymi potami. Powiększają się węzły chłonne na szyi, pod pachami i w pachwinach. Najważniejsze w rozpoznaniu choroby jest wykrycie komórek Reed-Sternberga w tkance węzła chłonnego pobranej w trakcie biopsji. Trzeba też określić stopień zaawansowania choroby: za pomocą tomografii komputerowej, rezonansu magnetycznego, biopsji szpiku, morfologii krwi.

W leczeniu stosuje się radioterapię, chemioterapię, przeszczep szpiku lub komórek macierzystych. W I i II stopniu zaawansowania choroby – prawie 80% chorych przeżywa 10 lat.

CZY WIESZ, ŻE…

Przewlekła białaczka limfatyczna jest najczęstszą postacią białaczek na półkuli zachodniej, stanowi bowiem 25-30% wszystkich zachorowań na białaczki. Jest natomiast rzadko spotykana w Japonii i Chinach.

W Polsce wykrywa się rocznie ok. 1,7 tys. nowych przypadków zachorowań na ten typ białaczek. W USA liczba ta wynosi 13 tys. nowych zachorowań.

, , , , , , , , ,

Badania genetyczne

Filed in Diagnostyka nowotworów Leave a comment

Szacuje się, że każdego roku w Polsce nowotwory złośliwe rozpoznaje się u 110 tys. osób. Ok. 80 tys. chorych umrze mimo leczenia. Szanse na przeżycie mieliby o wiele większe, gdyby wcześniej poddali się diagnostyce genetycznej.

Jeszcze kilkanaście lat temu uważano, że to głównie środowisko, sposób odżywiania i stres odpowiadają za rozwój choroby. Oczywiście są nowotwory, w których styl życia skutecznie konkuruje genetycznymi skłonnościami, np. palacze zawsze będą obciążeni ryzykiem zachorowania na raka płuc. Jednak obecnie sądzi się, że nie ma nowotworów bez podłoża genetycznego.

Mądre życie po złym wyniku

W przypadku nowotworów jajnika, piersi, jelita grubego, prostaty, nerki, tarczycy dziedziczenie szczególnie zwiększa ryzyko zachorowania.

Każdy czas jest dobry na przeprowadzenie testów, ale jeśli to możliwe, nie należy z nimi czekać aż do wieku średniego. Na przykład wiele kobiet decyduje się na regularne badania mammograficzne właśnie po 50. r. ż, tymczasem rak genetycznie uwarunkowany daje o sobie znać o wiele wcześniej.
Badanie genetyczne to nie wyrok, a dobry początek mądrego życia. Na podstawie wyniku można np. zaplanować badania kontrolne. Wiedza o uszkodzonym genie działała dyscyplinująco. Możliwa jest wtedy także profilaktyka, np. chemioprewencja, czyli zapobiegawcze zażywanie leków zmniejszających ryzyko zachorowania.

W szczególnych przypadkach pacjenci decydują się na usunięcie narażonego narządu. W gabinecie prof. Jana Lubińskiego z Międzynarodowego Centrum Nowotworów Dziedzicznych przy Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie wisi zdjęcie 42-letniej kobiety, której matka i siostra zmarły młodo na raka jelita grubego. Nowatorskie badania genetyczne wykazały, że i ona jest zagrożona. Operację wykonano natychmiast. Kobieta żyje. To właśnie w zespole prof. Lubińskiego opracowano testy wykrywające predyspozycje do zachorowania na raka piersi, jajnika, jelita grubego, prostaty i tarczycy.

W przyszłości taka taktyka – wcześnie wykonane testy, później częste badania kontrolne – pozwoli ewentualną profilaktykę i leczenie dostosować do pacjentów i do jego genów. Onkologia zmierza do indywidualnych terapii.

A jak sytuacja wygląda dzisiaj? Wielu pacjentów trafia do lekarzy w III lub
IV stopniu zaawansowania choroby nowotworowej. Ich szanse na wyleczenie nie przekraczają 30%. Gdyby wykonali testy genetyczne, a potem dbali o zdrowie, niekiedy w ogóle uniknęliby choroby.

Dla kogo testy?

Początkowo testy genetyczne miały sporo przeciwników. Uważano, że zły wynik – jak fatum – zaciąży nad życiem zdrowego człowieka. Dziś wiadomo, że pozwala nim mądrzej pokierować. Prof. Jan Lubiński przeprowadził ankietę wśród kobiet, które zbadały swoje genetyczne predyspozycje do raka piersi i otrzymały niedobry wynik. 96% z nich, gdyby jeszcze raz musiało podjąć decyzję, także poddałoby się badaniu.

Na badania genetyczne w pierwszej kolejności kierowane są osoby, których krewni chorowali na raka. Jednak obecnie genetycy uważają, że testy powinni przeprowadzać wszyscy. Mamy dziś niewielu krewnych, a czasem umierają oni np. na zawał i nowotwór nie zdążył ich zaatakować. Taki test „dla każdego” opracowali w zeszłym roku dr Cezary Cybulski i prof. Jan Lubiński (PAM). Pozwala on wykryć, czy w naszym DNA nie występują mutacje zwiększające ryzyko zachorowania na kilka nowotworów. Taka nieprawidłowość genu CHEK2 może występować nawet u dwóch milionów Polaków.
Marzeniem genetyków jest opracowanie jednego zbiorczego testu, który wykaże, czy grozi nam zachorowanie na każdy nowotwór. Testy genetyczne mają też pomóc w odpowiedzi na pytanie, jaki lek będzie skuteczny i jakie jest ryzyko przerzutów. Wyzwaniem dla naukowców jest także wyjaśnienie zagadki, dlaczego jedna osoba z wadliwym genem zachoruje, a inna nie. Na razie wiemy, że niektórzy ludzie mają specjalne geny, tzw. modyfikujące, które nawet dwukrotnie zmniejszają ryzyko zachorowania na raka u osób, które odziedziczyły sprzyjające chorobie mutacje. Tak więc wynik testu nigdy nie jest wyrokiem.

W poradni genetycznej

W Polsce działają 23 godne polecenia onkologiczne poradnie genetyczne. Pierwsza poradnia powstała przy Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie. Pacjent nie pozostanie tam sam z wynikiem. Informuje się go, co on oznacza i co powinien zrobić, by nie zachorować. Jak na razie najwięcej szczęścia mieli właśnie mieszkańcy województwa zachodniopomorskiego, którzy zostali objęci pierwszym w świecie przeprowadzonym na tak szeroką skalę programem badań. Lekarze rodzinni i pielęgniarki zebrali dane o onkologicznych przypadkach wśród najbliższych. Osoby, u których w rodzinie ktoś chorował i zmarł na raka, były kierowane na testy. W ten sposób powstał ogromny rejestr osób szczególnie zagrożonych.

Prof. Jan Lubiński ocenia, że gdyby testy były w Polsce powszechne, można by co roku uratować co najmniej kilka tysięcy osób.

Jak wykonuje się testy genetyczne? Z pobranej do badania próbki krwi izoluje się materiał genetyczny – DNA, który poddaje się analizie molekularnej. Kolejny etap: DNA osoby badanej porównywane jest z wzorcem. Jeśli obraz różni się od pierwowzoru, oznacza to, że występuje ryzyko choroby.

Potrzebne badania

Osoby, u których wykryto uszkodzony gen, powinny wykonywać określone badania. W przypadku predyspozycji do zachorowania na raka jelita grubego (mutacje genów MSH2, MLH2h, MLH1, MSH6) konieczna jest kolonoskopia co 2 lata i to już od 25. r. ż. W czasie badania można usunąć polipy.
Kobiety, u których wykryto predyspozycje do rozwoju raka piersi (mutacje BRCA1) nie powinny stosować pigułek antykoncepcyjnych ani hormonalnej terapii zastępczej, bo hormony – w ich przypadku – mogą przyspieszyć rozwój choroby. Polecane jest natomiast jak najdłuższe karmienie piersią. Po ukończeniu 35. r. ż. raz w roku należy wykonać mammografię (dobrze jest zastąpić ją rezonansem magnetycznym), a USG piersi co pół roku i to już od 25. r. ż. Niektóre pacjentki z rodzin, w których kobiety umierały młodo na raka piersi, decydują się na profilaktyczne usunięcie obu piersi. Ingerencja chirurga jest tu mniejsza niż przy mastektomii związanej z chorobą, łatwiejsza jest też rekonstrukcja piersi.

W przypadku predyspozycji do zachorowania na raka jajnika (mutacje BRCA1), gdy kobieta rodziła, ma już ponad 40 lat – zaleca się usunięcie jajników wraz z jajowodami. Ostateczna decyzja należy do pacjentki, ale lekarz powinien przedstawić taką możliwość. W Polsce kilkaset kobiet zdecydowało się na ten zabieg. Decyzja o nim jest trudna, ale trzeba pamiętać, że rak rozwija się szybko i bezboleśnie. Gdy sygnalizuje swoją obecność, najprawdopodobniej doszło już do przerzutów.
Osoby, u których wykryto predyspozycje do rozwoju raka nerki, powinny od 40. r. ż. wykonywać USG jamy brzusznej.

Gdy stwierdzono predyspozycje do zachorowania na raka tarczycy – od 20. r. ż. poleca się coroczne wykonywanie USG tarczycy.

Tekst: Anna Pietras, Iwona Konarska

, , , , , , , , , , , ,

Witamina B6 zmniejsza ryzyko raka płuc

Filed in Rak płuc Leave a comment

Szeroko zakrojone badania obejmujące setki tysięcy ochotników wskazują na nowe metody zapobiegania rakowi płuc: witaminę B6 i powszechny aminokwas: metioninę. Metoda ta jest skuteczna zarówno wobec palących, jak i niepalących.

Badania przeprowadzane wcześniej wskazywały, że niedobór witaminy B6 (inaczej pirydoksyny) sprzyja częstszym uszkodzeniom DNA i mutacjom genów. Jeśli ma ona wpływ na ochronę DNA, to powinna mieć wpływ na zachorowalność na nowotwory – do takiego wniosku doszedł Paul Brennan, pracownik Międzynarodowej Agencji Badania Raka (International Agency for Research on Cancer) we francuskim Lionie. Wraz z współpracownikami przeprowadził gruntowne badania pod tym kątem. Aby badanie było jak najszersze, wykorzystał próbki surowicy krwi z projektu EPIC (European Prospective Investigation into Cancer and Nutrition), który w latach 1992-2000 gromadził dane ponad pół miliona ochotników z dziesięciu europejskich krajów, od prawie 400 tysięcy z nich pobrano i zbadano próbki krwi. Do roku 2006 wśród tych osób wystąpiło 899 przypadków raka płuc.

Dokładna analiza zależności między zapadalnością na nowotwory płuc a poziomem kwasu foliowego, witaminy B6 i metioniny wykazała niższe ryzyko zachorowania wśród osób z wyższym poziomem witaminy B6 i metioniny w surowicy krwi. Podobne lub takie samo działanie ochronne dotyczyło zarówno osób palaczy, byłych palaczy, jak i osób nigdy nie palących. Umiarkowany spadek ryzyka dotyczył również osób z wyższym poziomem kwasu foliowego Analizy statystyczne uwzględniały ewentualny wpływ innych czynników. Poziom pirydoksyny i metioniny powyżej oznaczonej średniej dla badanej grupy, utrzymujący się przez przynajmniej pięć lat, oznaczał ryzyko zachorowania na raka płuc mniejsze aż o 50%.

Jeśli dalsze badania potwierdzą związek przyczynowo-skutkowy, badacze zajmą się wyznaczeniem optymalnego poziomu witaminy B6 i metioniny w surowicy i sugerowaną dawkę ewentualnej suplementacji.

, , , , , ,

Zdążyć przed rakiem piersi

Filed in Rak piersi Leave a comment

Rozmowa z dr. hab. n. med. Tadeuszem Pieńkowskim, kierownikiem Kliniki Leczenia Nowotworów Piersi w Instytucie Onkologii w Warszawie

Panie Doktorze, tyle się słyszy o osiągnięciach w leczeniu raka piersi w innych krajach. Jak jest w Polsce?

Rak piersi jest u nas niestety pierwszą przyczyną śmiertelności kobiet, jest też najczęstszym nowotworem, który powoduje u nich najwięcej zgonów. W Stanach Zjednoczonych więcej jest chorych kobiet, gdyż społeczeństwo jest liczniejsze. Zapadalność jest tam większa, ale chore mają większą szansę na przeżycie 20-50 lat od zachorowania.

W Polsce wyleczalność wszystkich nowotworów wynosi 40%, podczas gdy w USA – około 60%. W przypadku raka piersi przeżywalność jest tam również o wiele lepsza: w USA 70% kobiet chorych na nowotwór przeżywa 10 i 5 lat, a w Polsce tylko 40%. Rocznie zachorowuje u nas na raka piersi około 10 000 kobiet. 5000 kobiet umiera rocznie z powodu raka. Zatem stosunek umieralności do zachorowalności wynosi u nas 50%, a w innych krajach – 30%. Najlepszą wyleczalność stwierdzono w takich państwach, jak USA, Wielka Brytania, Holandia i Skandynawia.

Dzieje się tak dlatego, że wciąż nie ma u nas wystarczającej profilaktyki.

O profilaktyce mówi się już od dawna, a polskie kobiety wciąż umierają na raka…

Składa się na to wiele czynników. W dalszym ciągu jeszcze zbyt mało jest akcji uświadamiania potencjalnego zagrożenia, przekonywania samych kobiet, że chociaż jest to groźna choroba, to jednak może być wyleczona. Prawie nie funkcjonuje u nas system badań przesiewowych, zbyt mały jest dostęp do tych badań i do leczenia w wysoko specjalistycznych ośrodkach, w których można korzystać z nowoczesnych sposobów diagnostyki (mammografii, USG), a także terapii nowotworów (chirurgii, radioterapii, chemioterapii).

Realizacja narodowego programu badań przesiewowych (skriningowych) jest bardzo kosztowna. Na świecie ma go zaledwie kilka krajów: Finlandia, Wielka Brytania i Szwecja. Nawet w USA nie ma takiego systemu. Sukcesy w walce z rakiem w tym kraju osiągnięto dzięki 20 latom konsekwentnych działań w różnych dziedzinach.

Co może poprawić sytuację?

Po pierwsze, świadomość każdej kobiety, że wczesne wykrycie nowotworu daje szanse wyleczenia. Powinna pamiętać, że każdy guzek w piersi może być rakiem, chociaż nie musi. Im zmiana jest większa, tym mniejsze szanse na uratowanie życia. Nie można chować głowy w piasek i udawać, że „mnie to nie dotyczy”. 80% kobiet, które trafiają w Polsce do ośrodków onkologicznych, sama znajduje guzy w piersiach. Szkoda tylko, że tak rzadko zgłaszają się wcześniej na badania mammograficzne lub USG, jeszcze wtedy, gdy ten guz jest bardzo mały, a szanse wyleczenia są większe. Warto przy tym dodać, że od pojawienia się pierwszej komórki nowotworowej do guzka jednocentymetrowego mija około 5 lat!

Istotnym czynnikiem jest większa powszechność badań profilaktycznych, szczególnie mammograficznych. Chodzi tu nie tylko o liczbę mammografów, których obecnie jest w Polsce dużo, ale o ich maksymalne wykorzystanie. Tak, aby były dostępne dla wszystkich i dawały możliwość wczesnego rozpoznania większej liczby przypadków.

Bardzo ważne jest również to, aby np. kobiety po badaniu wiedziały, co dalej zrobić z wynikiem, otrzymywały na ten temat zrozumiałe informacje: adres oraz termin kolejnych badań i ewentualnego leczenia. Wymaga to całego systemu działań, gdyż na samym badaniu się nie kończy.

Kolejny warunek poprawy sytuacji to dalsze właściwe postępowanie, zastosowanie tzw. leczenia skojarzonego i konsultowanie chorych na raka piersi przez specjalistyczny zespół. W jego skład powinien wchodzić chirurg, patolog, radiolog, radioterapeuta, onkolog oraz lekarz leczący systemowo.

Kobietom należy zapewnić pełną informację o możliwościach zabiegów odtwórczych, protezowania, rehabilitacji, o świadczeniach związanych z przejściem na rentę czy o uzyskaniu uprawnień do grupy inwalidzkiej. Poza tym konieczne jest wsparcie psychiczne.

Co czeka pacjentkę, jeżeli badania wykażą podejrzane zmiany?

Gdy badanie mammograficzne lub USG (w przypadku młodszych kobiet) wykazuje podejrzane zmiany, lekarz zaleca dokonanie biopsji oraz badanie histopatologiczne pobranej tkanki w celu rozpoznania lub wykluczenia nowotworu.

Potem następuje decyzja o rodzaju zabiegu chirurgicznego: usunięciu fragmentu piersi z guzem albo też mastektomii, czyli amputacji całej piersi. Rodzaj leczenia zależy od wielkości nowotworu, jego umiejscowienia oraz rodzaju. Bardzo ważne jest również to, czy zostały zaatakowane węzły chłonne, które stwarzają niebezpieczeństwo rozszerzenia się zmian nowotworowych i pojawienia się przerzutów w innych miejscach ciała. Jeżeli tak jest, należy je również usunąć.

Kobiety boją się biopsji. Są przekonane, że wtedy „ruszy się raka” i będzie on szybciej atakował.

To opinia niczym nie uzasadniona! Biopsję wykonuje się powszechnie na całym świecie. Być może obawę przed tym badaniem powoduje to, że podczas zabiegu polegającego na pobieraniu wycinka tkanki za pomocą igły czasem obserwuje się powiększenie okolic guza, w której dokonano nakłucia. Dzieje się tak dlatego, że niekiedy po przekłuciu naczynia krwionośnego powstaje tam krwiak.

Natomiast rozpoznanie tuż po biopsji przerzutów do okolicy nadobojczykowej to tylko zbieżność w czasie. Przecież nowotwór tworzył się tam przez kilka lat! Ma on bowiem bardzo długi okres utajonego rozwoju, niedostępnego dla badań. Zatem to niemożliwe, aby przerzut rozwinął się w ciągu kilku dni.

Po jakim czasie od diagnozy robi się operację? Czy u nas później niż w innych krajach?

Na ostatniej konferencji onkologicznej w Warszawie na temat nowoczesnych metod leczenia raka piersi lekarze z Danii i Anglii przedstawili ten proces w swoich krajach. W tych dwóch państwach system jest podobny do naszego. Istnieje tam państwowy system opieki zdrowotnej, obowiązkowe państwowe ubezpieczenia zdrowotne oraz duży udział finansowania budżetowego tej opieki. Zakłada się, że kobieta z podejrzeniem nowotworu powinna dotrzeć od lekarza pierwszego kontaktu do specjalisty w ciągu 2 tygodni. Następne 2 tygodnie poświęca się na jej zdiagnozowanie, a kolejne 2 tygodnie na rozpoczęcie leczenia przyczynowego. Jednak te 6 tygodni to teoria, a w praktyce proces ten trwa tam 8-12 tygodni.

W warunkach polskich sytuacja jest trochę inna. Pacjentka ma u nas możliwość trafienia do onkologa bez skierowania. To powoduje, że do ośrodków onkologicznych zgłaszają się często kobiety, które nie są chore na nowotwory, ale nie mają gdzie wykonać badań profilaktycznych. Paradoksalnie jest to korzystniejsze niż w np. Danii, bo dzięki temu rozpoznanie w Polsce przeprowadza się szybciej. W przypadku raka piersi oczekiwanie na leczenie od diagnozy trwa u nas 3-6 tygodni.

Na operacji zazwyczaj się nie kończy…

Trzeba pamiętać, że samo usunięcie guza z piersi nie daje wyleczenia. Po chirurgicznym leczeniu miejscowym większość kobiet wymaga terapii systemowej, czyli uzupełniającej. Często największy wpływ na przeżycie ma leczenie podejmowane wkrótce po operacji.

Polega ono na kojarzeniu kilku metod. Po operacji często konieczna jest więc radioterapia w celu napromienienia i zniszczenia pozostałych komórek nowotworowych i obszaru tkanek. Stosuje się także hormonoterapię i chemioterapię.

Czy są obecnie postępy w leczeniu tej choroby?

Dla lekarza klinicysty postępy w leczeniu często oznaczają opracowanie takiej metody, która daje większe szanse przeżycia, albo mniej toksyczny sposób leczenia, bezpieczniejszy lub wygodniejszy w użyciu. Nie wszystkie nowe metody powodują wydłużanie życia. Chociaż w leczeniu chorych na raka pojawiają się nadzieje, ale postęp w tej dziedzinie dokonuje się bardzo powoli.

Tekst: Barbara Michalik, Żyjmy dłużej 5/2000.

Polski Komitet Zwalczania Raka

ul. W. K. Roentgena 5
02-781 Warszawa
tel. (022) 644-50-24; 644-54-24; 64-52-50 w. 2874
tel./fax 643-90-63

Onkologiczny telefon zaufania

(0 22) 622-56-94
czynny: pon., wt. i czw. w godz. 13.00-16.00

, , , ,

Czy nadżerka to rak?

Filed in Rak szyjki macicy Leave a comment

Mam nadżerkę w szyjce macicy. Lekarz powiedział, że nie trzeba jej leczyć. Trochę się boję, czytałam bowiem, że to może być rak. Urszula

Nadżerka rzeczywiście w zdecydowanej większości przypadków wcale nie oznacza raka szyjki. Zwykle nie daje ona objawów, a jeśli już się pojawia, to będą to upławy lub krwawienia po stosunku albo między miesiączkami. Podstawą rozpoznania jest badanie ginekologiczne.
Lekarz zwykle pobiera też rozmaz do badania cytologicznego, może zlecić dodatkowe badania. Jeśli w trakcie badania i w wyniku cytologii nie stwierdzi niczego niepokojącego, to może jedynie polecić unikanie wszelkich czynników drażniących, a pacjentka po prostu czeka na wygojenie nadżerki. W razie infekcji trzeba zastosować odpowiednie leki (przeciwwirusowe, antybiotyki itp.).

Porad udziela lekarz rodzinny Marcin Pustkowski. Żyjmy dłużej 6/2006.

, , , ,

Antyrak na talerzu

Filed in Rak jelita Leave a comment

Większości nowotworów da się uniknąć. Zdaniem niektórych specjalistów, należy przede wszystkim dobrze oczyścić organizm i zmienić sposób odżywiania. Takiego zdania jest doświadczona dietetyczka, założycielka Centrum Medycznego VIMED w Warszawie, Lidia Trawińska.

Pacjenci, którzy zgłaszają się do pani przychodni, w niedługim czasie szczupleją nawet po kilkadziesiąt kilogramów…

Tak, chociaż nie to jest naszym głównym celem. Te osoby gubią kilogramy przy okazji. Skupiamy się na profilaktyce chorób nowotworowych. Z badań wynika, że w 70 proc. ich przyczyną jest nieodpowiednia dieta, a w wypadku raka okrężnicy współczynnik ten sięga aż 98 proc.! Amerykańscy naukowcy niedawno obliczyli, że co trzeci mieszkaniec USA umrze na nowotwór, u ludzi z nadwagą zaś ryzyko to wzrasta aż o 300 proc. Te dane są zatrważające.

W jaki sposób zła dieta wpływa na funkcjonowanie naszego organizmu?

U większości z nas określone produkty wywołują niewielki stan zapalny. Z czasem, jedząc wciąż nieodpowiednie pokarmy, doprowadzamy do poważniejszych uszkodzeń w organizmie, na przykład do zespołu przeciekającego jelita. Niedotrawione cząstki pokarmu dostają się do krwiobiegu i organizm zaczyna je odczytywać jako ciała obce – wirusy, bakterie, czy komórki nowotworowe – i broni się. Taki przedłużający się stan zapalny osłabia układ odpornościowy. To sprawia, że gdy w naszym organizmie pojawiają się komórki nowotworowe, mogą się w nim bezkarnie namnażać.

Jaka dieta będzie więc właściwa?

Powinna być ona dopasowana indywidualnie do fenotypu danej osoby. Każdy z nas ma bowiem inny metabolizm. Składają się na to określone obciążenia genetyczne, leki, które przyjmowaliśmy lub przyjmujemy, środowisko, w jakim żyjemy itd. W naszym centrum medycznym, zanim zaproponujemy pacjentowi dietę, wykonujemy mu test ukrytej alergii pokarmowej. Na podstawie specjalnych badań krwi możemy określić, jakich produktów ta osoba powinna unikać. Inaczej trudno byłoby je wskazać, bo nietolerancja pokarmowa jest czymś innym niż alergia, objawy nie występują od razu, ale po kilku dniach od zjedzenia szkodliwego produktu i zwykle się ich z nim nie kojarzy. Ułożenie odpowiedniej diety to jednak dopiero drugi etap, najpierw trzeba starannie oczyścić organizm. Podstawą jest płukanie jelit, zwane też dializą okrężnicy lub hydrokolonoterapią.

Wielu lekarzy wypowiada się krytycznie na temat tego zabiegu…

Bardzo się temu dziwię. Najczęściej przestrzega się, że można w ten sposób wypłukać florę bakteryjną z jelit, ale przecież u chorego pacjenta, na przykład cierpiącego na zaparcia, tej flory w ogóle nie ma! Dopiero po wyczyszczeniu jelita, podaniu probiotyku i zastosowaniu odpowiedniej diety korzystna flora bakteryjna się rozwija. Również argument, że można spowolnić pracę jelit, moim zdaniem, mija się z prawdą. Jest wręcz odwrotnie, hydrokolonoterapia zapewnia gimnastykę jelitom. Zabiegi muszą być jednak wykonywane przez personel medyczny, z użyciem atestowanego sprzętu – wtedy są zupełnie bezpieczne i przynoszą poprawę zdrowia oraz samopoczucia. Uzdrowienie jednego narządu automatycznie wpływa bowiem na lepszą pracę innych. Godnym polecenia jest też zabieg oczyszczania wątroby. W narządzie tym zalegają różne złogi, kamienie, u wielu ludzi rozwijają się przeróżne pasożyty. Naprawdę zdumiewające, co nosimy w swoim organizmie.

Czy można tego uniknąć?

Niestety, znaleźliśmy się w bardzo trudnej sytuacji, bo nasze środowisko i żywność, którą jemy, są pełne toksycznych substancji. Można próbować je ograniczyć, ale trudno wyeliminować, bo nigdy nie wiemy, co tak naprawdę dodaje do żywności producent, jakich nawozów czy konserwantów używa itd. Jednak odpowiednio dobrana dieta, zgodna z fenotypem, pozwoli wzmocnić i uodpornić organizm.

Które produkty najczęściej uczulają?

Poza czystą wodą, wszystko może wywoływać stany zapalne, nawet pozornie najzdrowsze pokarmy. Rozpatrzmy na przykład pieczywo pełnoziarniste. Zgadzam się, że jest korzystniejsze niż białe, bo w tym drugim nie ma właściwie żadnych wartości, tylko cukier, który wędruje od razu do krwiobiegu i nie odżywia nas. Ale gdy ktoś źle reaguje na zboża, nie będzie dobrze trawił pieczywa pełnoziarnistego, zacznie się proces gnilny, który będzie niszczył jelita i u niektórych doprowadzi do rozwoju pasożytów. Uczulać może mięso, nabiał, ryż, ale nawet pomarańcze, jabłka, kapusta. Każdy z nas ma określoną paletę produktów, które może spożywać. Ja na przykład przez dwa lata nie mogłam jeść ziemniaków, marchwi i grejpfrutów.

Czego w naszej diecie antynowotworowej nie powinno zabraknąć, jeśli nie jesteśmy na to uczuleni?

Przede wszystkim warzyw. Nawet te pochodzące z zanieczyszczonych pół są zdrowsze niż mięso, które w tej chwili stało się już bardzo toksyczne. Najwięcej substancji antynowotworowych mają ciemne warzywa, np. brokuły, bakłażany, kapusty, szczególnie brukselka, która najsilniej niszczy komórki nowotworowe, także kiełki, świeże i właściwie przechowywane. Poza tym czerwone warzywa – papryka, marchewka. Ciemne owoce, wśród nich m.in. jagody, maliny. Warto docenić różne liście, np. rzodkiewki, czy młodego szpinaku, i wrzucać je surowe do sałatek. Ponadto w Polsce zdecydowanie je się za mało kasz. Polecam jęczmienną, pęczak, jaglaną, poza tym ciecierzycę, groch.

A soja?

Jest bardzo zdrowa, ale z naszych testów wynika, że aż 50 proc. osób ma na nią alergię.

Nabiał też często uczula… Skąd w takiej sytuacji brać białko, jeśli nie z mięsa?

Białko jest w roślinach! Przecież goryle czy słonie, najlepiej umięśnione zwierzęta świata, nie potrzebują mięsa ani nabiału. Poza tym można znaleźć zamienniki, np. dobrym źródłem jest amarantus, czy komosa ryżowa. Polacy jedzą zdecydowanie za dużo białka. To powoduje zakwaszenie organizmu, co sprzyja rozwojowi chorób nowotworowych.

Czy produkty wędzone i grillowane są rzeczywiście rakotwórcze?

Zdecydowanie tak, ich nadmiar wywołuje też inne schorzenia. W naszym centrum leczyła się niedawno cała rodzina: jedna osoba cierpiała na łuszczycę, druga – na łysienie plackowate, trzecia – na nowotwór okrężnicy. Okazało się, że uwielbiali grillować, przesiadywali w ogródku od marca do listopada i piekli na ruszcie wszystko, nawet białe bułeczki. Nie wszyscy wiedzą też, że rakotwórczo działa pleśń. Jeśli tylko pojawi się na czymś, nie należy jej odkrajać, ale od razu wyrzucić cały produkt – również jeden spleśniały pomidorek koktajlowy w opakowaniu oznacza, że także pozostałe nie nadają się do jedzenia.

Warto jeść cebulę i czosnek?

Jak najbardziej, oba te warzywa niszczą komórki nowotworowe, jednak z czosnkiem należy uważać, bo działa jak antybiotyk. Gdy zaczniemy go jeść codziennie, organizm przestanie na niego reagować. Traktujmy więc czosnek jako przyprawę i lekarstwo, które zażywa się tylko od czasu do czasu.

Mówi się, że należy spożywać 5-6 niewielkich posiłków dziennie. Czy pani się z tym zgadza?

Niezupełnie. Z moich obserwacji wynika, że jedzenie tylko małych posiłków rozleniwia jelita i doprowadza do zaparć, szczególnie u kobiet. Większy posiłek sprawia, że przysadka mózgowa natychmiast dostaje sygnał, aby opróżnić jelita i zrobić miejsce na następną porcję pożywienia. Śniadanie, obiad i wczesna kolacja powinny być więc obfite, a pomiędzy nimi można zjesć dwie malutkie przekąski. Wtedy praca jelit jest bardziej uregulowana.

Co sądzi pani o głodówkach, których celem ma być oczyszczenie organizmu?

Zdecydowanie odradzam przeprowadzanie ich na własną rękę, bo może to doprowadzić do ciężkiego zatrucia i poważnych schorzeń, np. do zapalenia pęcherzyka żółciowego. Do głodówki trzeba się przygotować, oczyścić wcześniej jelita, inaczej wszystkie znajdujące się w nim toksyny natychmiast dostaną się do krwiobiegu. Nasz organizm jest wtedy bezbronny i komórki nowotworowe mogą łatwo się rozrastać.

Czy zielona herbata jest rzeczywiście zdrowym, zapobiegającym nowotworom napojem?

Tak, ale nie dla każdego. Nasze badania wykazują, że wiele ludzi ma nietolerację herbaty.

Co pić wobec tego?

Na pewno nikt nie zaszkodzi sobie wodą. Chcę tu jednak podkreślić, że najzdrowsza jest woda strukturalna, zawarta w warzywach i owocach, bo najszybciej nas dotlenia. Owoce i warzywa można jeść w całości lub miksować. Na soki nadają się właściwie wszystkie warzywa. Można wykorzystać liście sałaty, szpinaku, kiełki, kawałki dyni, fasolkę szparagową, brokuły, kapustę. Pić należy natychmiast po przygotowaniu, bo witaminy, nie tylko te zapobiegające nowotworom, szybko się ulatniają. Po dwóch godzinach prawie ich już nie ma. Zamiast sięgać więc po soki, które stoją na półkach, po prostu zacznijmy korzystać z sokowirówki.

Paulina Pruska, która z uśmiechem i konsekwencją walczy z chorobą nowotworową, tak mówi o swoich nawykach żywieniowych:

*Swoją dietę zaczęłam wdrażać dosłownie kilka tygodni po diagnozie. W moje ręce trafiało wiele książek na temat zdrowego i wspomagającego leczenie odżywiania,w tym „Antyrak” doktora Servana Schreibera, którą gorąco polecam. Z upływem czasu wprowadzałam w życie kolejne dobre nawyki żywieniowe. Część z nich również opierała się na zaleceniach dr Johanny Budwig.

*Moje samopoczucie było coraz lepsze, organizm dostawał wiele najróżniejszych i bardzo dla niego ważnych witamin i minerałów. Mogłam przekonać się na sobie, jak znacząco żywienie wpływa na odporność.

*W klinice Vimed, do której trafiłam w zasadzie przez przypadek, przebadano mnie w kierunku alergii pokarmowych. Produkty, przy których „zapaliła się czerwona lampka”, wykreśliłam ze swojego jadłospisu, dzięki czemu mam wrażenie, że moja dieta została udoskonalona.

*Wdrożenie zdrowego odżywiania do codziennego życia jest często bardzo czasochłonne, dlatego za dobre rozwiązanie uważam robienie małych kroczków w tym kierunku. Można zacząć np. od eliminacji cukru, następnie zwiększyć ilość ryb i warzyw w jadłospisie, a później dołączyć spożywanie oleju lnianego z mielonym siemieniem lnianym. Nawet wypicie większej niż zwykle ilości wody sprzyja leczeniu, a bardzo rzadko o tym pamiętamy.

*Moja dieta dała mi poczucie kontroli nad chorobą, nad tym, jak się czuję. Chciałabym, żeby człowiek na słowo „rak” reagował szklanką świeżo wyciśniętego soku z warzyw, nie strachem. Gorąco wierzę, że tak kiedyś będzie.

O zmaganiach Pauliny z chorobą możesz poczytać na jej blogu: paulapruska.blogspot.com

Tekst: Elżbieta Bogusławska-Przybysz, Superlinia 5/2010, 64-66.

, , , , ,

Mobilizacja psychiczna – sukces terapii

Filed in Psychoonkologia Leave a comment

Rozwijają się długo i w utajeniu. Najistotniejszym problemem w ich leczeniu jest zbyt późne rozpoznawanie. O istnieniu guzów neuroendokrynnych, bo o nich mowa, wiedzieli do niedawna tylko nieliczni lekarze. Stworzenie w 2005 r. Krajowego Rejestru Guzów Neuroendokrynnych z danymi o chorych na te nowotwory pozwoli na standaryzację rozpoznawania i leczenia oraz ocenę efektów terapeutycznych.

Guzy neuroendokrynne (NET) to grupa nowotworów wywodzących się z komórek endokrynnych, rozproszonych w całym organizmie człowieka, tworzących rozlany system endokrynny. Mogą one dotyczyć jednego narządu lub też zajmować różne organy. Uważane są za nowotwory rzadkie.

Ich występowanie szacuje się na 2–3 przypadki na 100 tys. osób na rok, co jednak wynika w dużej mierze z ich słabej rozpoznawalności (w badaniu pośmiertnym guzy neuroendokrynne wykrywa się nawet u 8,4 pacjentów). Siedemdziesiąt procent wszystkich nowotworów neuroendokrynnych stanowią guzy układu pokarmowego, tzw. guzy żołądkowo-jelitowo-trzustkowe (GEP NET). Charakteryzuje je długi, nieraz kilkunastoletni rozwój, przebiegający bezobjawowo. Najczęściej mają one niewielkie rozmiary, wiec trudno jest je zlokalizować w rutynowych badaniach. Przerzuty, głównie do wątroby i węzłów chłonnych, zwykle pojawiają się przed wystąpieniem objawów klinicznych.

– Te cechy sprawiają, że pacjent z guzem neuroendokrynnym w istotny sposób różni się od typowego pacjenta nowotworowego pod względem psychologicznym – wyjaśnia prof. Beata Kos-Kudła, kierownik zabrzańskiej Kliniki Endokrynologii i Katedry Patofizjologii i Endokrynologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach i przewodnicząca Rady Ekspertów Polskiej Sieci Guzów Neuroendokrynnych.

– Człowiek świetnie funkcjonuje, uważa się za w pełni zdrowego, aż tu nagle dowiaduje się, że całą wątrobę ma zajętą przerzutami. To wywołuje u niego szok psychiczny. W tym właśnie momencie, jak i na późniejszym etapie leczenia, ogromną rolę odgrywa stosunek lekarza do pacjenta, a także możliwość objęcia chorego opieką psychologa. Problem psychiki pacjenta często nie jest u nas doceniany, gdy tymczasem jego mobilizacja psychiczna jest bardzo istotnym czynnikiem powodzenia leczenia. Zwłaszcza, że w przypadku guzów neuroendokrynnych, nawet w zaawansowanym stadium choroby, możemy dla tego pacjenta naprawdę wiele zrobić. Jeśli leczenie będzie prowadzone prawidłowo, człowiek ten będzie żył w dobrej formie nawet kilkanaście lat. Jest więc dla nas ważne, żeby po usłyszeniu diagnozy się nie załamał, tylko z nami współpracował.

Guzy GEP NET w większości wypadków są złośliwe, jednak w porównaniu z innymi nowotworami złośliwymi rosną wolno i pacjenci mogą żyć długo, nawet po wystąpieniu przerzutów. Podstawą jest leczenie chirurgiczne – jeśli udaje się odnaleźć i zlokalizować guza. Często jednak pacjenci są diagnozowani w tak zaawansowanym stadium, że usunięcie ogniska pierwotnego nie jest już możliwe. Stosuje się wówczas leczenie paliatywne, mające na celu poprawę jakości życia chorego. – Przy właściwie prowadzonym leczeniu stabilizację choroby uzyskujemy w 50-75 proc., a opanowanie objawów klinicznych nawet w 100 proc. – wyjaśnia prof. Beata Kos-Kudła. – Guzy GEP NET mogą być czynne hormonalnie, tzn. zazwyczaj wydzielają hormony; od których zależy występowanie charakterystycznych objawów klinicznych.

Najczęściej występującym guzem GEP jest rakowiak, guz wydzielający serotoninę. Klinicznie manifestuje się on objawami tzw. zespołu rakowiaka, takimi jak napadowe zaczerwienienie twarzy, uciążliwa biegunka, dolegliwości bólowe brzucha, duszności, obrzęki, sinica, bóle stawów i mięśni. Podanie właściwych leków, które hamują wydzielanie hormonów, zwykle całkowicie likwiduje objawy. Pacjent ma poczucie wyzdrowienia, może normalnie funkcjonować, jego jakość życia radykalnie się poprawia. Podstawową rolę w leczeniu farmakologicznym hormonalnie czynnych guzów GEP odgrywają analogi somatostatyny, uznane obecnie za „złoty standard” postępowania w GEP NET. Od czasu wprowadzenia ich do leczenia pacjentów z rakowiakiem, 5-letnie przeżycie zwiększyło się z 18 do 67 procent.

Dzięki zabiegom lekarzy z Polskiej Sieci Guzów Neuroendokrynnych, w 2006 r. udało się wprowadzić ten lek do tzw. niestandardowej chemioterapii, zatem pacjenci leczeni analogami somatostatyny w szpitalu dostają ten lek za darmo. Sprawa ta wydawać by się mogła teraz prosta, gdyby nie fakt, że nie zwiększono kontraktów dla szpitali z powodu leczenia guzów neuroendokrynnych, dlatego też w wielu z nich brakuje środków, aby zapewnić to leczenie wszystkim, dla których jest ono niezbędne.

Polska Sieć Guzów Neuroendokrynnych ściśle współpracuje z Europejskim Stowarzyszeniem Guzów Neuroendokrynnych (ENETS). Jak mówi prof. Kos-Kudła, polscy pacjenci mają dziś dostęp do wszystkich metod stosowanych na świecie, tak diagnostycznych, jak i terapeutycznych. Gra toczy się natomiast o większą świadomość lekarzy, by problem guzów neuroendokrynnych stał się bardziej znany. Chociażby po to, żeby chory z guzem GEP nie był mechanicznie kierowany na chemioterapię, która w wielu przypadkach nie jest terapią pierwszego rzutu i powinna być zarezerwowana głównie dla nisko zróżnicowanych, czyli szybko rozwijających się guzów GEP.

– Chorzy z guzami neuroendokrynnymi wymagają kompleksowego podejścia diagnostycznego i leczniczego z udziałem specjalistów wielu dziedzin medycyny, szczególnie endokrynologii, gastroenterologii, chirurgii, onkologii, pulmonologii, medycyny nuklearnej i patomorfologii – mówi prof. Kos-Kudła.
– Dzięki współpracy między lekarzami różnych specjalności, możemy tych pacjentów od początku leczyć we właściwy sposób,a to jest podstawą sukcesu. Akcja edukacyjna w całej Polsce przynosi już efekty, mamy dobrą współpracę z histopatologami, którzy poza rutynowym badaniem materiału tkankowego coraz częściej wykonują badanie immunohistochemiczne (również pod kątem hormonalnym), pozwalające postawić właściwą diagnozę, od której zależy dalsze leczenie.

Obiecującą formą terapii jest testowana obecnie klinicznie terapia radioizotopowa znakowanymi analogami somatostatyny. Badane są też coraz to nowsze leki przeciwnowotworowe w aspekcie ich zastosowania w guzach GEP. Być może kolejnym działaniem Polskiej Sieci Guzów Neuroendokrynnych będą starania o ich jak najszybsze wprowadzenie do leczenia w Polsce. Propagowanie wiedzy o guzach neuroendokrynnych, opracowanie i rozpowszechnianie polskich standardów diagnostyczno-leczniczych oraz integracja działań specjalistów różnych dziedzin medycyny we wdrażaniu nowoczesnych metod diagnostycznych i terapeutycznych u chorych z tym typem nowotworu – to główne cele Polskiej Sieci Guzów Neuroendokrynnych, interdyscyplinarnego forum lekarzy pragnących wypracować optymalną formę opieki nad pacjentami z guzami neuroendokrynnymi.

Opracowała: Ewa Dereń

Prof. dr hab. n. med. Beata Kos-Kudła jest kierownikiem Kliniki Endokrynologii oraz Katedry Patofizjologii i Endokrynologii w Zabrzu, Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Reprezentuje Polskę, pracując w grupie ekspertów Europejskiego Towarzystwa Guzów Neuroendokrynnych, ustalających zasady postępowania diagnostycznego i leczniczego w tych nowotworach. Jest przewodniczącą Rady Ekspertów Polskiej Sieci Guzów Neuroendokrynnych, przewodniczącą Krajowego Rejestru Guzów Neuroendokrynnych GEP oraz wiceprzewodniczącą Krajowego Rejestru Guzów Przysadki. Pełni też funkcje członka Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Endokrynologicznego oraz Polskiego Towarzystwa Menopauzy i Andropauzy. Aktywnie uczestniczy w pracach wielu towarzystw naukowych międzynarodowych i krajowych. Jest też redaktorem naczelnym Endokrynologii Polskiej. Swoją wiedzę medyczną poszerzała na stażach zagranicznych, jest też zapraszana jako wykładowca, m.in. w Harvard Medical School w Bostonie, New York University School of Medicine czy w Katedrze Onkologii Endokrynologicznej Uniwersytetu w Uppsali (Szwecja). Zapraszana jest też jako wykładowca do prezentacji referatów plenarnych oraz jako członek Komitetów Naukowych na kongresach krajowych i międzynarodowych. Jest autorką ponad 150 publikacji w recenzowanych czasopismach zagranicznych i polskich oraz 250 publikowanych doniesień zjazdowych z konferencji międzynarodowych i krajowych. Główne kierunki badań naukowych to: czynność układu hormonalnego w przebiegu różnych schorzeń, zarówno endokrynologicznych (guzy neuroendokrynne, choroby przysadki, tarczycy, nadnerczy i zaburzenia okresu menopauzy), jak i innych: otyłość, choroby układu sercowo-naczyniowego i nowotworowe.

Materiał prasowy z konferencji „Wpływ rozmowy lekarza z pacjentem na efekty terapii i jakości życia, na przykładzie chorych na guzy neuroendokrynne”, która odbyła się 29.11.2007 r.w Warszawie. Organizatorzy: Instytut Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej oraz Dziennikarski Klub Promocji Zdrowia.

, , , , , , ,

Badajmy swoje piersi

Filed in Profilaktyka nowotworów | Rak piersi Leave a comment

Co miesiąc powinnyśmy oglądać piersi w lustrze w różnych pozycjach, a także badać je dotykiem. Tylko dobre poznanie piersi pozwala wcześnie wykryć i wyleczyć zmiany groźne dla zdrowia

Ryzyko zachorowania na raka piersi dotyczy każdej z nas. Aby dbać o siebie, nie musimy koniecznie co miesiąc chodzić do ginekologa, wielokrotnie poddawać się badaniom. Możemy same regularnie oglądać i badać własne piersi. Dopóki nie zdamy sobie sprawy, jak dużo zależy od nas i jak ważna jest profilaktyczna troska o zdrowie, nie będzie możliwe zmniejszenie ciągle dużej liczby zachorowań na raka piersi.

Oglądanie i poznawanie piersi

Dobrze jest po prostu przeglądać się swobodnie w lustrze, przybierając różne pozycje. W każdej z nich zwracamy uwagę na kształt i symetrię piersi – wciągnięcia, zmarszczenia lub uwypuklenia skóry. Wnikliwie obserwujemy ich wielkość, kolor brodawek i to jak dużą płaszczyznę piersi zajmują. Oglądamy także uważnie pachy. Jeśli jedna jest bardziej uwypuklona od drugiej, musimy to uważnie zbadać palpacyjnie.

Pamiętajmy, że są tam trzy piętra węzłów chłonnych – dolne, środkowe i górne, a więc powinnyśmy dotykać dokładnie cały tzw. dół pachowy. W razie niepewności zawsze trzeba skonsultować się z lekarzem.

Dobrze byłoby, aby oglądać piersi np. po kąpieli w łazience. Możemy tam bez skrępowania poświęcić sobie czas. Warunkiem dobrze wykonanego badania jest przeglądnie się w lustrze odpowiedniej wielkości, takim, które obejmie nie tylko twarz, ale sylwetkę co najmniej do pasa. Lustro ponadto powinno być zainstalowane na stałe do ściany. Oglądanie piersi z lusterkiem w ręku nie ma sensu.

Badanie przez dotyk

W tym badaniu powinnyśmy posługiwać się metodą kwadratów czy tarczy zegara. Pierś w obu metodach dzielimy w wyobraźni albo na równe części (kwadraty), albo tak, jak zbudowana jest tarcza zegara.

Następnie, miejsce po miejscu, dotykamy pierś opuszkami palców, trzymając dłonie równolegle do niej. Wykonujemy duże koła, mniejsze kółka, przesuwamy dłoń metodą spirali, promieni, zaczynając badanie od brodawki, a przechodząc na zewnątrz. Najpierw badanie powinno mieć charakter łagodnego dotykania, nawet głaskania. Stopniowo należy dotykać pierś uważniej, próbując palcami wniknąć w głąb.

Dobrze jest także badać się w dwóch pozycjach – na stojąco i na leżąco. Wygodnie jest albo pod prysznicem po namydleniu skóry, albo w wannie. Można też wykonać badanie, leżąc na łóżku z poduszką podłożoną pod plecy, aby lepiej uwypuklić pierś.

Pamiętajmy również, że badamy pierś zawsze ręką przeciwną do piersi. Leżąc, rękę od strony piersi badanej powinnyśmy podkładać dodatkowo pod głowę.

Badanie powinno objąć:

  • badanie skóry piersi;
  • badanie otoczki i brodawki oraz miąższu piersi;
  • badanie pachy.

Powierzchnia gruczołu piersiowego pod skórą może być zupełnie gładka lub gruczołowo – ziarnista. Możemy czasami odczuwać bolesność. Badanie więc należałoby wykonywać po miesiączce, żeby wykluczyć nadwrażliwość brodawek i bolesność piersi.

Wszelkie zmiany występujące w obrębie piersi, zaobserwowane przez nas w krótkim czasie, mogą pomóc w leczeniu czy postawieniu właściwej diagnozy. Jeżeli dokładnie nie poznamy swych piersi, nie będziemy wiedziały, czy zmiany, które zachodzą, są poważne, czy jedynie wynikają z fizjologii.

Jak rozpoznać, czy wszystko w porządku

Rozluźniony pośladek ma taką konsystencję jak zdrowa pierś, szczególnie u kobiet, które karmiły piersią. Pierś kobiet, które nie karmiły, ma strukturę bardziej niejednorodną, z wyczuwalnymi grudkami tkanki tłuszczowej i gruczołowej.

Chrząstka końca nosa, przez swoje złączenie ze skórą, przypomina w dotyku podejrzany, złączony ze skórą guzek piersi.

W dolnym rogu dłoni po przeciwnej stronie niż kciuk jest kość grochowata nadgarstka. Jej głębokie ułożenie przypomina w dotyku np. gruczolakowłókniaka.

Jeżeli dotkniemy delikatnie gałki ocznej przez zamknięte oko, wyczujemy charakterystyczną budowę. Konsystencja gałki ocznej przypomina w dotyku torbiele piersi.

Ruchomość skóry na śródręczu może przypominać nie złączony ze skórą łagodny guzek piersi.

Nie ufajmy do końca swoim dłoniom. Trudno tylko na podstawie dotyku odróżnić torbiel od włókniaka. W diagnostyce i leczeniu zmian w piersiach liczy się czas – nie zwlekajmy więc z potwierdzeniem mammograficznym zmian w piersiach.

Uważaj na zmiany

Należy zwrócić się o poradę do lekarza pierwszego kontaktu lub ginekologa z każdą wątpliwością oraz w sytuacji, gdy zauważymy:

  • zmiany w kształcie piersi;
  • zmarszczenie i zaczerwienienie skóry;
  • wydzielinę z brodawki lub zmianę jej kształtu;
  • guzek lub stwardnienie w piersi;
  • powiększenie węzłów chłonnych pod pachą.

Tekst: Ewa Różycka

, , , , , ,

TOP